Joanna Chmielewska Zone
http://chmielewska.pl/

Co można zrobić?
http://chmielewska.pl/viewtopic.php?f=3&t=384
Strona 5 z 8

Autor:  betka [ pt paź 05, 2007 5:33 pm ]
Tytuł: 

niepełnosprawnosć plus alkoholizm...straszna mieszanka

Autor:  Asix [ sob paź 06, 2007 5:16 pm ]
Tytuł: 

Uzupełniam wiadomości. a piszę w ogóle po to, żeby sama mieć to "na papierze" i żebyście doradzili. A wątpliwoci mam.
Osoba po szkole specjalnej. Z zawodem. Pracowała w czymś tam inwalidów. Teraz wykonuje różne czynności pomocowe. Umie robić przepierki. Drzwi na kluczzamyka.
Nie ubezwłasnowolniona. Wyraża chęć uczestniczenia w terapii w aa.
Rentę ma.
Co do jedzenia to nie wiem.
Kiedyś mieszkała w domu dziecka.

Autor:  chaber [ sob paź 06, 2007 5:25 pm ]
Tytuł: 

No właśnie. Wątpliwości. Są i będą, bo to dla tej osoby jednak skok na głęboką wodę, są oczywiście plusy tej sytuacji, takie jak ten, że po usamodzielnieniu się osoba ta zacznie na serio walczyć z nałogiem. Ale minusów jest zbyt dużo, aby zaryzykować bez wachania.

Autor:  betka [ sob paź 06, 2007 5:32 pm ]
Tytuł: 

Chce to 50% sukcesu
=D>
A chaberek ma racje...
chaber pisze:
Ale minusów jest zbyt dużo, aby zaryzykować bez wachania.

Autor:  serdunio [ sob paź 06, 2007 5:41 pm ]
Tytuł: 

wiesz co, w takiej sytuacji watpliwosci sa i beda i to jest normalne. natomiast faktycznie: z nadzorem - ale ja bym powiedziala nawet i co drugi dzien przynajmniej na poczatku - sie moze udac.

Autor:  Asix [ ndz kwie 27, 2008 3:37 pm ]
Tytuł: 

I po czasie wyszło szydło z worka. Zakochałam się. Właśnie w nim. I dobrze, cieszę się z tego.
Nadal zamierzam mu pomóc.
On jest bardzo do mnie przywiązany.
Potrafię na nim wymóc trochę rzeczy.
Szanuję go.
Jak człowieka.

Autor:  konopika [ ndz kwie 27, 2008 9:10 pm ]
Tytuł: 

Czy On uczęszcza na terapię AA?
Asix, czy mogę nietaktownie zapytać ile lat pracowałać w zawodzie?

Autor:  DoubleB [ pn kwie 28, 2008 3:20 pm ]
Tytuł: 

Asix pisze:
I po czasie wyszło szydło z worka. Zakochałam się. Właśnie w nim. I dobrze, cieszę się z tego.
Nadal zamierzam mu pomóc.
On jest bardzo do mnie przywiązany.
Potrafię na nim wymóc trochę rzeczy.
Szanuję go.
Jak człowieka.


czy ja dobrze zrozumialam, zakochalas sie w podopiecznym, niepelnosprawnym alkoholiku bo jest do Ciebie przywiazany???!!!!

Czy ty czasem nie bierzesz za duze brzemie na swoje barki? I jeszcze czytam w innym watku, ze przez to stracilas prace? Przykro mi to powiedziec, ale czyta mi sie to jakos dziwnie.. sorry Asix, ale z tygo co ty piszesz odnosze wrazenie, ze rzucislas sie na kogos pod wplywem impulsu, nie wiem, moze zle interpretuje twoje wypowiedzi, w ktörych tylko punktowo möwisz o wydarzeniach. Nic nie piszesz, ze i on sie w Tobie zakochal, ze rozmawialiscie o tym, ze on röwniez Cie szanuje. Jak sobie to wyobrazasz, skoro musisz na nim wymuszac niektöre rzeczy, ktöre wlasciwie powinny od niego samego wychodzic... Piszez tylko, ze sie "przywiazal" do Ciebie. W moim rozumieniu przywiazanie to nie milosc i zadna przyszlosc, nie wspomne o partnerstwe, opoce bezpieczenstwa, rodzinie... nie wiem nie sklada mi sie to jakos... Nie chce moim postem Cie szkalowac, ale moze przemysl sobie to na zimno, zobacz jak to z boku wyglada, jakie masz perspektywy na przyszlosc.. Nie wiem jakie masz doswiadczenie z alkoholizmem, niejedna z dziewczyn z tego forum moglaby na ten temat wiele poweiedziec, bo doswiadczyla tego czy w postaci czlonka rodziny. Nie twierdze, ze alkoholika nie da sie wyleczyc ale nie jest to tak hop siup. To, ze jest niepelnosprawny, jak dla mnie nie gra roli, ale ten alkohol.... ja nie wiem, sorry za twarde slowa, ale to jest moje zdanie.

Autor:  Legs [ pn kwie 28, 2008 4:44 pm ]
Tytuł: 

zgadzam sie z Double

poza tym z alkoholizmu sie nie wychodzi, juz na zawsze zostaje skrzywiony umysł. Można sobie nie pić, ale alkoholikiem sie bedzie całe życie

a przywiązać to się można do zwierzęcia np

Autor:  Asix [ pn kwie 28, 2008 6:57 pm ]
Tytuł: 

Jasne.
Odp.
nie uczęszcza na spotkania aa, chociaż zachęciłam go do pójścia na odwyk. On wyraził chęć uczestniczenia w odwyku albo spotkaniach aa ( inny pracownik zaczął mu tłumaczyć,że to mu niepotrzebne, bo nie pije co dzień; sprawa pewno ulegnie przedawnieniu).
Ponad rok w tym zawodzie byłam. Nie jest to długo.
Słowa DoubleB nie robia na mnie większego wrażenia. ( mimo iż są twarde). kiedy na co dzień się słucha, jakim to się jest zerem itp. to człowiek stara się uodpornić( nie zawsze to wychodzi).
Nie było to tak,że się rzuciłam pod wpływem impulsu, albo napiszę,że nie tylko pod wpływem impulsu. (Impuls, który odegrał w tym rolę, niech będzie błogosławiony na zawsze). Całość to cos pięknego, wspaniałego, co mi sie w życiu przytrafiło.Gdyby nie to, w zakladzie bym nie wytrwała tyle czasu.Amen.
Ale dzięki temu czemuś zaczęłam sie rozwijać, a teraz znowu będę musiała " schować skrzydła na później".
Jeszcze jedno:
Nie jest prawdą,że zakochałam się w człowieku dlatego,że się do mnie przywiązał.

Autor:  Legs [ pn kwie 28, 2008 7:09 pm ]
Tytuł: 

tylko nie sądź, że uważamy, że jesteś zerem, bo tak nie jest

mnie się tylko to w głowie nie mieści. To, o czym piszesz. Nie mam pojęcia, ile masz lat, co to dokładnie za placówka, za dużo tez nie piszezs o sobie, ale nie przymuszam, więc w glowie mi się nie mieści to, co piszesz i uważam to za co najmniej dziwne, albo nawet straszne

Autor:  DoubleB [ pn kwie 28, 2008 7:30 pm ]
Tytuł: 

Matko jedyna! Asix!!!! Nikt tu nie twierdzi, ze jestes zerem, z tego co möwisz, wnioskuje, ze nie masz latwego zycia! I tym bardziej sie dziwie, ze bierzesz taka odpowiedzialnosc na siebie! Nie widze w tym co piszesz nic dobrego dla ciebie, wrecz przeciwnie, odnosze wrazenie, ze swoja osobienie nie bierzesz w ogöle pod uwage, z tego co piszesz to TY robisz wszystko dla niego. Moje pytanie jest co on robi dla ciebie????! Tak czy inaczej to Twoja decyzja co zrobisz, ze swoim zyciem, ja cie nie znam, nie wiem jak zyjesz, co masz za soba, ani jakiem jestes czlowiekiem. Jednak skoro piszesz o swoim problemie to wychodze z zalozenia, ze chcesz uslyszec tu inne glosy, moja poprzednia wypowiec, jest jednym z glosöw z boku i nie sluzy do potepiania, ponizania, tylko moze do bodzca na pewne przemyslenia. Zycze ci wszystkiego dobrego w zyciu, jednak moje zdanie na ten temat jest jak powyzej. Ciesze sie ze jestes na forum,kazdy jest tu mile widziany, ale nie oczekuj, ze to obliguje do przytakiwiania i chwalnia, mimo, ze jest sie w duszy innego zdania.

Autor:  konopika [ wt kwie 29, 2008 8:48 am ]
Tytuł: 

Asix, zgadzam się z dziewczynami, powinnaś nabrać dystansu do sytuacji w którą się wkręciłaś.

Autor:  Asix [ wt kwie 29, 2008 9:29 am ]
Tytuł: 

W porządku.
Mnie nie o to chodziło,że ktoś z Was uważa mnie za zero, ale o to,że czesto się czuję jak osoba, która nie może nic zaoferować innym( traktowanie przez najbliższych i nie tylko).
Patrzeć z dystansu potrafiłam na tą sprawę i myślę, że postępowałam w sposób właściwy.
Ale teraz, rzecz jasna, nie wiem, co bedzie, spodziewam się najgorszego...
To przykre,że spotkała mnie taka sytuacja.

Autor:  chaber [ wt kwie 29, 2008 2:24 pm ]
Tytuł: 

Asix, tu na forum nikt nikogo nie potraktuje źle, tylko troska o Ciebie tutaj wchodzi w grę. A że zakałapućkałaś się dokładnie, to dziewczyny dają temu wyraz.... Jak bym wiedziała i mogła Ci jakoś doradzić, co robić to bym powiedziała, ale nie wiem.

Strona 5 z 8 Strefa czasowa UTC+1godz.
Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group
http://www.phpbb.com/