Joanna Chmielewska Zone
http://chmielewska.pl/

Co można zrobić?
http://chmielewska.pl/viewtopic.php?f=3&t=384
Strona 7 z 8

Autor:  Legs [ pt maja 02, 2008 4:54 pm ]
Tytuł: 

też mialam zapytać o wiek, bo też mi to wyglądało, jakbyś była niedojrzała
ale nie wiem
nie mam pojęcia, pomysłu, to nic nie mówie

Autor:  Gacia [ pt maja 02, 2008 5:15 pm ]
Tytuł: 

Legs pisze:
nie mam pojęcia, pomysłu, to nic nie mówie


to dokladnie tak,jak ja.

Autor:  un-monday [ pt maja 02, 2008 7:52 pm ]
Tytuł: 

a ja czytam i czytam i tak myślę, ze nigdy bym się na taki zwiazek nie zdecydowała - dla mnie facet musi być podporą, nie czułabym się na siłach dźwigać sama wszystkiego, dla mnie najlepszy model to związek partnerski, niańczenie faceta i ciągłe samotne siłowanie z tym, by wyjśc z różnych dołków to nie dla mnie, i już sama nie wiem, czy podziwiać cię za te zdecydowanie i determinację czy wręcz przeciwnie ...

Autor:  mama [ pt maja 02, 2008 9:12 pm ]
Tytuł: 

a ja rozumiem. Nie mówię na tak ani na nie bo to jest decyzja asix i nikomu nic do tego. Z kobietami tak jest że jeśli zaangażują się mocno uczuciowo, to argumenty logiczne nie są w stanie zniechęcić kobiety, bo tak naprawdę na wszystko można znaleźć jakąś radę, albo zaakceptować pewną niewygodę w ramach kompromisu jeśli się ma przekonanie i silny motyw. Co do młodego wieku to ty Legs też nie jesteś staruszką bogata w doświadczenia życiowe a dziewczyna nie ma raczej "nastu" lat.
Podstawową sprawą którą widzę żeby cokolwiek zacząć to wydostanie się z tego domu, które poprzez brak perspektyw i poprzez sposób życia w nim jedynie może ugruntowywać alkoholizm.
I nie zakładać z góry "to się nie uda" czy "nic z tego nie będzie" bo to nie malkontenci zmieniają świat ale ludzie z wizją

Autor:  Legs [ pt maja 02, 2008 9:45 pm ]
Tytuł: 

mama pisze:
pewną niewygodę


?? chyba życie z bombą zegarową



inna sprawa, że to Asix jakby co będzie z nim żyć, a nie ja, więc mnie to za bardzo nie wzrusza. Przepraszam za brutalność.

Autor:  un-monday [ pt maja 02, 2008 9:56 pm ]
Tytuł: 

mama pisze:
Nie mówię na tak ani na nie bo to jest decyzja asix i nikomu nic do tego.


pewnie, że nikomu, tylko asix sama pyta o radę i zdanie ;) obyś asix tylko nie trafiła na człowieka, który wykorzysta Twoje uczucie jedynie po to, by wyrwać się z dps-u, bo z Twoich postów na razie wynika, ze to ty się w nim zakochałaś, a on w tobie...? pamiętaj, ze faceci myślą bardziej zdroworozsądkowo niż kobiety, a zwłaszcza zakochane kobiety :] (i z takim silnie rozwiniętym instynktem opiekuńczym jak Ty)... no i nie chciałabym tutaj stawiać opinii, że moga być nawet w swych działaniach perfidni, bo nie znam człowieka, o którym piszesz

po prostu popatrz na swoją sytuację oraz związek troszkę z boku i oceń je na chłodno. a potem wyobraź sobie, ze tak jest już cały czas - do końca życia... i wtedy decyduj ;)

acha i pamiętaj: kieruj się tym, co dobre dla Ciebie - w myśl zasady, ze jeśli nie ty sama, to nikt o Ciebie nie zadba - tak na wszelki wypadek :]

Autor:  konopika [ ndz maja 04, 2008 7:22 am ]
Tytuł: 

mama pisze:
zaakceptować pewną niewygodę w ramach kompromisu

taką niewygodą mogą być teściowie na dwa miesiące w gości :mrgreen: , Asix jeśli on jest zupełnie sprawny i sam sobie załatwił ten ośrodek, to dlaczego sam sobie nie załatwiał tego przeniesienia, albo kolejki do mieszkania, albo powrotu tam skąd przyszedł?

Autor:  Asix [ pn maja 05, 2008 7:02 pm ]
Tytuł: 

Starał się sam załatwiać. Jego akta są obszerne.Został przekonany,że to nie będzie proste ( wyjaśniono mu m.in.,że sprawa trafi do prokuratora i się przestraszył, bo prokurator mu się jakoś źle kojarzy).Wtedy zaczął szukać pomocy u innych.
A prawda jest,że jedyne jego pragnienie to wyjście z dps i rozpoczęcie innego życia.Boi się, że ktoś mu powie,że będzie musiał "kiblować" w dps do końca życia.

Za wszystkie posty dziękuję.

miałam jeszce jedną mądrą myśl, ale mi umknęla, niestety #-o

Autor:  chaber [ wt maja 06, 2008 7:36 am ]
Tytuł: 

Jeżeli on jest tak mało zdolny do życia, ze nie potrafi odejść z dps-u sam, o może jednak rzeczywiście powinien tam zostać? W realu jednak jest trudniej.

Autor:  mama [ wt maja 06, 2008 2:58 pm ]
Tytuł: 

a ile was potrafi zostawić wszystko i odejść w nieznane?
ile z was potrafi załatwić sobie nowe mieszkanie, nie mając starego na sprzedanie?
Ile z was uważa że mimo wszystko lepiej siedzieć na tyłku na starych śmieciach czy z rodzicami bo wynajęcie mieszkania kosztuje...?
On nie ma rodziny, która by mu pomogła. Przeciez nie pójdzie nocować pod mostem.
Widuję kobietę upośledzoną w stopniu lekkim wychowującą samotnie dwójkę dzieci - i jakoś żyje
DPS mają tendencję do "ubezwłasnowolniania" ludzi, przekonując ich że za progiem zginą z zderzeniu z rzeczywistością, że bez ich wsparcia nic się nie uda, że na to żeby kichnąć muszą mieć ich pozwolenie, bo tak będzie najlepiej.
Zwiąże się z nim Asix czy nie to dalsza sprawa, ale przywrócenie go do normalnego społeczeństwa jest dobrą sprawą wcale nie nakładającą natychmiast konieczność opiekowania sie nim przez całe życie. Czasem wystarczy sprawić żeby człowiek poczuł stały drunt pod nogami, żeby udało mu się samemu stanąć na nogi

Autor:  chaber [ wt maja 06, 2008 3:53 pm ]
Tytuł: 

Mama, masz rację, ale jeżeli próba uzyskania urlopu się nie udała pacjentowi, to jakie on ma szanse w normalnym świecie? Każde z nas wytworzyło sobie niszę, w której czujemy się bezpiecznie i w tej niszy zyjemy, wstajemy rano, gotujemy albo idziemy zjeść na miasto, wracamy do niszy żeby odpocząć. Ale ile nas kosztowało zdobycie tej niszy? A ile będzie kosztowało to człowieka z takimi trudnościami do przezwyciężenia? Czy można mu pozwolić na walkę z jego problemami? Z tymi ograniczeniami?

Autor:  Gacia [ wt maja 06, 2008 6:29 pm ]
Tytuł: 

corka mojej podopiecznej ma kolezanke(poznalam ja),bardzo mila,spokojna,bardzo uczynna(przekonalam sie kiedy musialam wyjsc,czy pojsc pozniej,wystarczylo do nie zadzwonic i przychodzila mnie zastapic,nigdy nie odmowila),dopiero po pewnym czasie dowiedzialam sie od corki podopiecznej,ze ta kobieta jest chora psychicznie i jak nie bierze lekow to co jakis czas laduje w szpitalu psychiatrycznym,a zdarza jej sie to tak pi razy oko dwa razy w roku.i tez niby moze funkcjonowac samodzielnie,ale pod warunkiem,ze systematycznie bierze leki(a nie bierze),albo,ze ktos pilnuje zeby brala.wlasnie dzis sie dowiedzialam,ze znow pojechala do szpitala na conajmniej 3 miesiace,szkoda mi jej bo(jak pisalam wyzej)jest bardzo sympatyczna i uczynna.

Autor:  Asix [ śr maja 07, 2008 10:05 am ]
Tytuł: 

Mama ma rację z tym "ubezwłasnowoknieniem".
A on nie jest taki głupi.Ma czasem gwałtowne reakje, ale zawwyczaj te reakcje sa usprawiedliwione. Kiedy byłam jeszcze pracownikiem dps, a on przychodził do mojego gabinetu, musiał znosić docinki personelu ( np. idź i pocałuj ją, powinniscie już..i wymowny gest, co powinniśmy zrobić) oraz innego rodzaju zawstydzanie. Jakoś sobie z tym poradził, co moim zdaniem, też świadczy o jakimś jego dobrym myśleniu na przyszłość ( że z niektórymi sprawami sobie poradzi w życiu.
Cóż, w innych będzie wymagał pomocy, dlatego konieczne jest, aby dobre środowisko stałao się jego udziałem i aby rzeczywiście miał szansę.
Na pewno mu ciężko porzucać to, co miał do tej pory, nawet jeżeli jest mu trudno i ciężko.Ale o tym,że on naprawdę tego chce przekonały mnie słowa,ze już natychmiast złoży podanie o rezygnację z usług dps ( już ma napisane). Powstrzymałam go, bo mamy trudności ze stałym zameldowaniem go.Zastanawiam się, jak obejść ten problem jak najszybciej.
Próba uzyskania urlopu nie wyszła dlatego,że działania były blokowane. Najpierw przedłużono mu okres oczekiwania na miejscówkę ( niby dlategoże nie miał pieniędzy, ale co szkodziło pożyczyć mu i by zwrócił, jakby pieniądze wpłynęły na książeczkę? w końcu i tak pieniądze musiał pożyczyć, ale pytam, czemu tak późno mu je pożyczono?), potem poinformowano,że miejscówek już nie ma. Gdy się dopominał o bilet bez miejscówki to powiedziano że w obecnych czasach nie ma czegoś takiego. Gdy nie dowierzał, zarzucono mu,że nie ma zaufania do pracowników dps ( czyli potraktowano bardzo źle).I nie mial możliwośći niczergo załatwiać sam, wszystko przechodziło przez ręce pracowników.Nie miał żadnej możliwośći manewru.
Żałuję tylko,ze ja mu nie pożyczyłam tych pieniędzy, bo by miał wspaniały urlop...

A leków nie bierze.

Autor:  mama [ śr maja 07, 2008 11:13 am ]
Tytuł: 

chaber i dlatego jest szansa dac krok naprzód jak się obok znajduje ktos zyczliwy a nie tylko tacy co rzucają kłody pod nogi

Autor:  chaber [ śr maja 07, 2008 5:47 pm ]
Tytuł: 

No to powodzenia.

Strona 7 z 8 Strefa czasowa UTC+1godz.
Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group
http://www.phpbb.com/