Posty bez odpowiedzi | Aktywne tematy Dzisiaj jest sob maja 27, 2017 6:30 pm



Odpowiedz w temacie  [ Posty: 1 ] 
 praca na konkurs 
Autor Wiadomość
Szajkowiec
Awatar użytkownika

Rejestracja: sob sie 26, 2006 3:30 pm
Posty: 7095
Lokalizacja: Oleśnica
Post praca na konkurs
nie wiedzieć czemu Hania nie mogła tego posta wrzucić ze swojego konta

Witam wszystkich serdecznie, niektórzy być moze mnie pamiętają :vhappy:

Miałabym do Was ogromną prośbę. Otóż - piszę najróżniejsze opowiadania i teksty literackie, odnosze równiesz drobne sukcesy. Tym razem biorę udział w konkursie organizowanym przez Liceum Salezjańskie we Wrocławiu o laur Złotego Pióra. Jest to dla mnie dość ważny konkurs, a udzial w nim otwiera mi nowe perspektywy literackie.
Ale do rzeczy - byłabym Wam wdzięczna, gdybyście chcieli poświecić chwilę i ocenić moją pracę: napisać, co wam sie w niej podoba a co nie, czy jest zgodna z tematem, czy wyraża to, co powinna. Z góry dziękuję wszystkim czytajacym ;) bo wiem, że są tutaj ludzie kompetentni, którzy znają się na tekstach literackich.

+ chciałam dodać, że wszystko jest takie 'upchane', gdyż miałam ograniczoną ilość miejsca na pracę. szczegóły konkursu są tu.
i przepraszam za brak akapitów, ale nie potrafię ich na forum ustawić #-o

Cytuj:
TEMAT PRACY: "Przeszłość zachowana w pamięci jest częścią teraźniejszości" - Przemyślenia młodego Polaka w 70 rocznicę wybuchu II wojny światowej.



Pierwszy września dwa tysiące dziewiątego roku. Mimo pełni słońca i idealnej w każdym calu pogody, Wrocław świecił pustkami. Lato szarżowało kolorystyką wśród miejskiej natury, zachęcając tym samym niczym czarnowłosa dziewczyna o alabastrowej cerze do westchnień ze strony mieszkańców. Nie było jednak dla kogo się stroić, bo Polacy mimo starań lata i uroku parków przysiadali w pokojach nad czarno-białymi fotografiami, wycierając nadgarstkiem skrytą łzę.
Anna przechadzała się jak co dzień po nierównym chodniku ulicy Ślężnej, rozmyślając na temat błahych spraw codzienności. Z jednej strony zastanawiała się, gdzie podziali się ci wszyscy ludzie stanowiący epizodyczny element jej rzeczywistości, z drugiej jednak zadowalała ją ta pustka. Wreszcie mogła biec bez obaw środkiem jezdni, łapiąc ulatniające się z jej głowy bezkształtne myśli.
Mijając słup ogłoszeniowy, Anna mimowolnie kopnęła niewielki kamień. Nie miała wówczas pojęcia, że o ten kamień przelano miliony litrów polskiej krwi, a do poznania tej idei wystarczy jedynie cofnąć się w czasie o siedem dekad. Dziewczyna przystanęła na chwilę – z boku, tuż przy studzience kanalizacyjnej leżał wymięty, beżowy skrawek papieru. Niczym ciekawym się nie wyróżniał, z pozoru był zwykłym folderem informacyjnym czy ulotką. Anna przykucnęła i podniosła go, otrzepując tym samym z ulicznego pyłu. Obejrzała dokładnie pierwszą i ostatnią stronę, obracając ulotkę w palcach niczym błahą kartkę wyrwaną ze szkicownika.
- Też mi coś – prychnęła, kiedy spod warstwy piasku i kurzu wyłonił się czarny napis: „70 lat po tragedii”. To było z pewnością dzieło wydane przez księży kościoła parafialnego.
Młoda przyjrzała się bliżej okładce i zdjęciu przedstawiającemu małe dziecko, trzymające w rączkach różaniec na tle Katedry Wrocławskiej. Zeszła wzrokiem niżej – dopisek w prawym dolnym rogu głosił, że niespełna pięć i pół miliona polskich istnień zostało zgaszonych przez morowy wiatr ludzkiej pychy i zemsty.
- Prawie sześć milionów? – spytała samą siebie głosem maszyny. – Kogo to w dwudziestym pierwszym wieku obchodzi? Wczoraj jest nieistotne, liczy się dziś i jutro.
Pozbawiona emocji rzuciła folderem za siebie i jak gdyby nigdy nic spojrzała na zegarek. Niewzruszona zmierzyła pewnym krokiem w stronę Parku Południowego, podskakując radośnie i planując przebieg zbliżającego się popołudnia. Nucąc piosenkę zespołu THE WHO wkroczyła wydeptaną ścieżką w gąszcz zieleni pełen wierzb, buków i innych cudów natury. Nie zwróciła jednak na nie specjalnej uwagi – serce podskoczyło jej do gardła, kiedy spojrzała w stronę ławki przy oczku wodnym.
Anna zobaczyła ubranego na czarno staruszka, który klęczał w eleganckich spodniach na ubitej ziemi i szurał dłońmi po piasku, jakby czegoś szukał. Na oczach miał ciemne okulary, a na głowie dziurawy kapelusz z okrągłym rondem, który niechlujnie zakrywał odstające uszy. Dziewczyna w przerażeniu doskoczyła do niego, gotowa w każdej chwili przynieść mu ewentualną pomoc.
- Czy coś się panu stało? – spytała, ostrożnie pochylając się nad mężczyzną. Już chciała wyciągnąć telefon z zamiarem wystukania numeru na pogotowie, jednak ten powstrzymał ją gestem ręki.
- Nic mi nie jest – odparł, podnosząc głowę. – Tylko nie wiem, gdzie jest moja laska.
Anna rozejrzała się wokół własnej osi – trzy metry dalej, w skupisku gęstej trawy spoczywała drewniana laska z metalowym wykończeniem i ozdobnikami. Bez wahania podniosła przedmiot i wysunęła rękę w stronę nieznajomego.
- Proszę – powiedziała uprzejmie i ciepło, jednak zobaczywszy, że mężczyzna nie może się podnieść zrozumiała, że to nie koniec jej zadania. Schyliła się i użyczywszy mu swojego ramienia pomogła wstać i usiąść na ławce. Milczała, choć w duchu zaklinała swój pomysł wizyty w parku. Nie lubiła takich sytuacji z racji, że nie wiedziała wówczas, co powiedzieć i jak się zachować.
- Dziękuję ci – powiedział z uśmiechem, ściągając ciemne okulary. Anna wyprostowała plecy i usiadła obok, kiedy zorientowała się, że mężczyzna nie ma oczu, a jedynie puste oczodoły zamknięte pod zapadłymi powiekami. Niczym magnes tajemnicza siła kazała przenieść jej wzrok niżej, co dodało oliwy do ognia. Przez przykrótkie nogawki spodni mogła bez problemu zauważyć, że w miejscu, gdzie powinny być nogi tkwią stare, pordzewiałe protezy.
- Nie ma sprawy – odparła prosto, a jej wahanie i szok utkwione w głosie sprawiły, że dziadek uśmiechnął się radośnie, co było dla niej wręcz niezrozumiałe i niepojęte.
- Siedemdziesiąt lat temu Polska zażądała moich nóg i oczu w zamian za wolność i szczęście. Nie wypadało mi odmówić – powiedział, poprawiając kapelusz.
Anna znieruchomiała jeszcze bardziej. Dopiero teraz do jej uszu dotarły słowa, które sama wcześniej wypowiedziała. Widząc nieznajomego, okaleczonego przez jej „nieistotną wojnę” staruszka obwiniała siebie samą o młodzieńczą głupotę spowodowaną brakiem wiedzy o świecie i ludzkich uczuć. Próbowała w myślach policzyć do sześciu milionów i poustawiać tych wszystkich ludzi w polu swojego widzenia. Miała problem już przy pierwszej setce.
- Czy czujesz się Polką? – spytał nagle nieznajomy głosem bez emocji.
To było dla niej zdecydowanie za wiele. Jej serce przeszyło nie tyle ostrze wstydu, co topór żalu. To było naprawdę trafione pytanie. Nie wiedziała, jak mogła zamknąć ponad pięć i pół miliona ludzkich istnień pod słowem STATYSTYKA. Zachowywała się jak nie-człowiek: maszyna pozbawiona ludzkich uczuć, twór z lodu o kamiennym sercu. Najchętniej przykleiłaby sobie do czoła kartkę z napisem NIEIZWIESTNY i nie przyznawała się do tego, że miała czelność przez szesnaście lat nazywać się Polką.
Bo Polak nie jest głupcem. Nie kaleczy pamięci poległych dla własnej wygody ani tych, którzy do krwi walczyli o wolność i najmniejszy fragment państwa, o każdy kamień z osobna. Polak nie zapomina – zachowuje przeszłość w pamięci, przez co staje się częścią teraźniejszości. Nic w jego umyśle nie mija, a tragedia jest w dalszym ciągu tragedią, atakującą neurony w każdą rocznicę z podwojoną siłą. Bo Polacy są cudowni. Inni nie płaczą nad wyblakłymi zdjęciami właśnie dlatego, że nie chcą pamiętać. Ale Polak nie chce zapomnieć jak oni: żyje przeszłością i teraźniejszością, nie zaś przyszłością. Jutro nie ma znaczenia, bo może być takie samo, jak wczoraj.
Polak pamięta o zbrodniach i ich ofiarach, myśli o przelanej w walce krwi i czasami płacze, co jest najlepszym dowodem na istnienie duszy. Anna uczyniła więc pierwszy krok w stronę ludzkiej natury i człowieczeństwa, wycierając strużki łez płynących po policzkach. Całkiem zapomniała o obecności mężczyzny, który choć był ślepy i stary, czytał jej myśli i rozważania jak poranną gazetę.
- Czy to było zbytecznie, nie musiało się wcale stać? – spytała, pociągając nosem. Nie potrafiła pojąć tego ogromu zbrodni, o którym śmiała powiedzieć, że nikogo dzisiaj nie obchodzi. Miała tyle pytań. Nie przypuszczała, że widok ofiary wojny w jednej chwili na zawsze zmieni jej tok myślenia, a dusza twardziela zmięknie pod wpływem sekund jak plastelina.
Staruszek uśmiechnął się do niej serdecznie.
- Jeśli zrozumiałaś, to nie.
Anna spojrzała na niego spode łba z oczyma napuchniętymi od łez i wstydu. On sam miał twarz nieruchomą, jakby wyrzeźbiona w marmurze.
- Najważniejsze, że stałaś się świadoma nadrzędnych etycznych wartości, przez co nie jesteś już ślepa na przeszłość. Są takie chwile, w których towarzyszący prawdzie ból obnaża ją ze wszystkiego, co zbyteczne i przypadkowe, pozostawiając jedynie najważniejszą, duchową istotę.
Dziewczyna przytaknęła mu mimo tego, że nie mógł jej zobaczyć.
- Przepraszam za wszystko – powiedziała, wstając na własne nogi. Odpowiedział jej naprawdę szczery uśmiech ze strony nieznajomego. Był szczęśliwy, że ktoś zbłądził po to, by w niezwykły sposób mógł się nawrócić.
- Zachowaj przeszłość w pamięci, by żyć teraźniejszością i poczuj dumę z bycia Polką. Mam nadzieję, że od ciebie nikt nie zażąda tej zapłaty, którą sam musiałem złożyć na ołtarzu życia.
Anna już nic nie powiedziała. Wdzięczna swojemu duchowemu wybawcy skierowała się w stronę Ślężnej, pozostawiając za sobą swoje niedorzeczne myśli, zasłonę chroniącą przed ogromem prawdy oraz dawne JA.


Prosze o NAPRAWDĘ szczerą opinię, nie szczędzić mnie w krytyce :twisted:

_________________
Co zrobiłaś, żeby było inaczej??
http://www.postcrossing.com
pocztówki otrzymane


śr lis 11, 2009 7:24 pm
Wyświetl profil
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Odpowiedz w temacie   [ Posty: 1 ] 

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 4 gości


Nie możesz tworzyć nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów

Szukaj:
Przejdź do:  
cron
Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group.
Designed by STSoftware for PTF. sem pozycjonowanie stron seo phpbb3 styles