Joanna Chmielewska Zone
http://chmielewska.pl/

Traktat o odchudzaniu
http://chmielewska.pl/viewtopic.php?f=9&t=372
Strona 7 z 7

Autor:  betka [ pt sie 10, 2007 9:37 am ]
Tytuł: 

Oj dziewczyny... #-o
Facet powinien byc glowa rodziny, a kobieta karkiem...powiedzonko ma z 200 lat i chyba jest najlepszym okresleniem życia w rodzinie. :wink:

Autor:  kola [ pt sie 10, 2007 9:38 am ]
Tytuł: 

Tessa pisze:
Podaj mi prosze jakoakolwiek inna interpretacje tego stwierdzenia...przeciez to tak oczywiste, ze nia ma tu nad czym dyskutowac.


o rany, jaka inna interpretacje?

Tessa pisze:
Ja tak nie uwazam, ale faceci, ktorzy palcem nie kiwna, tylko uwazaja, ze to "babska robota"-jak najbardzej.


takie stwierdzenie popelnilas pare stron wczesniej. dla mnie to co uwazaja faceci nie jest tak oczywiste, chocby dlatego ze facetem nie jestem i nigdy nie bylam ;) wiec nie wiem na 100% co takiemu w glowie siedzi :) i dlatego sie chcialam doinformowac, jakie Ty masz podstawy, by tak twierdzic ;) :mrgreen:

a tak w ogole, to ja nadal nie wiem nad czym dyskusja. kazdy ma taki model rodziny, podzial obowiazkow i poglady na kwestie finansowe, jakie uwaza za sluszne. i niech sobie ma, to jest kazdego indywidualna sprawa. i naprawde nie rozumiem, dlaczego nalezy niezbicie przekonywac ludzi, ze skoro wyznaja inne poglady niz nasze, to nie maja racji.

Autor:  Tessa [ pt sie 10, 2007 9:44 am ]
Tytuł: 

kola pisze:
chocby dlatego ze facetem nie jestem i nigdy nie bylam



Rowniez :mrgreen:
Ale nadal nie rozumiem, jak mozna inaczej zrozumiec powiedzenie faceta, ktory mowi, ze on czegos tam nie zrobi, bo to "babska robota"?
Dla mnie oczywiste, ze to pogarda w stosunku do kobiet.
I tu sie pytam o jakakolwiek inna intenpretacje(skoro twierdzisz, ze moze byc cos innego) takiego powiedzenia, jestem otwarta na propozycje, ale nic innego nie przychodzi mi do glowy.

Betka szczerze mowiac nigdy tego powiedzenia nie rozumialam, tak do konca, bo niby co to ma oznaczac? ze facet decyduje, a kobieta tymi decyzjami kieruje?
Widzisz, ja nie mam ochoty "po kobiecemu" zalatwiac jakichkolwiek spraw, bawic sie w podchody itd. jestesmy dorosli, mamy takie same prawa, jestesmy w zwiasku rownorzednymi partnerami, wiec po prostu wspolnie decydujemy.

Autor:  kola [ pt sie 10, 2007 9:54 am ]
Tytuł: 

Tessa pisze:
Ale nadal nie rozumiem, jak mozna inaczej zrozumiec powiedzenie faceta, ktory mowi, ze on czegos tam nie zrobi, bo to "babska robota"?
Dla mnie oczywiste, ze to pogarda w stosunku do kobiet.
I tu sie pytam o jakakolwiek inna intenpretacje(skoro twierdzisz, ze moze byc cos innego) takiego powiedzenia, jestem otwarta na propozycje, ale nic innego nie przychodzi mi do glowy.


nie wiem czy to o to Ci chodzi, ale prosze bardzo: jak mowie do ojca czy kolegi czy kogokolwiek plci meskiej, ze trzeba wywiercic dziure w scianie albo naprawic kran, i prosze zeby to zrobil bo to jest meska robota, to bynajmniej nie mowie tego z pogardy dla niego. po prostu sa zajecia ktore lepiej wychodza kobietom i takie, ktore lepiej wychodza facetom. nic sie na to nie poradzi. juz sama ewolucja tak nas stworzyla, ze jestesmy odmienni, i moze lepiej nie probujmy udawac, ze ta odmiennosc nie istnieje. no bo po pierwsze - po co, a po drugie jakby czlowiek z zalozenia mial byc samowystarczalnym obojnakiem, toby byl, prawda? ale jestesmy gatunkiem, w ktorym funkcjonuja osobniki zenskie i meskie, ktore dobieraja sie w pary, by nawzajem sie wspierac i uzupelniac. jak dla mnie natura jest madra, z jakichs powodow tak wymyslila, i ja nie zamierzam sie z nia klocic :mrgreen:

Autor:  betka [ pt sie 10, 2007 12:03 pm ]
Tytuł: 

Tessa pisze:
Ale nadal nie rozumiem, jak mozna inaczej zrozumiec powiedzenie faceta, ktory mowi, ze on czegos tam nie zrobi, bo to "babska robota"?


Ni i co z tego?? Mój mi tak powiedział a po trzech dniach było dokladnie odwrotnie.. :D Można tak w nieskończonosć
U mnie w domu JEST podział na meskie i damskie i nikt nie miał do nikogo pretensji..a jak trzeba np. zasuwać galopem przy noszeniu miału do piwnicy to lecimy wszyscy! Jak trzeba ugotowac makaron to też chłop się chyci za garnek i da sobie radę. Mój chłop potrafi zrobic piec do centralnego i go podłaczyc, a ja zachwycam sie nad jego pomysłowoscią tak samo jak on nad moim nowym daniem lub wypiekiem.

Autor:  mama [ pt sie 10, 2007 12:25 pm ]
Tytuł: 

i o to chodzi betka, niech nas doceniaja za to że jestesmy kobietami :mrgreen:
o głowie i karku to święta prawda i wcale tu nie trzeba robić "podchodów" a jak ktos tego nie rozumie to przeciez nie nasz problem :lol:
Inteligentny facet słucha zdania swojej żony bo się z nim liczy a dopiero potem podejmuje decyzje

Autor:  un-monday [ pt sie 10, 2007 2:33 pm ]
Tytuł: 

poza tymi kwestiami finansowymi, gdzie lubię mieć własne źródło przychodów, głównie po to, by nie musieć prosić o każdą złotówkę (pozostałości z mojego trudnego dzieciństwa ;) ) to pozostałe obowiazki mamy raczej określone, co kto robi,z tym, ze to raczej ja jestem ta stroną co palcem nie kiwnie jak mi się nie chce ;) chociaż powiem wam ostatnio zastanawiałam się nad taką sytuacją,w której miałabym jedynie zajmowac się domem, przy czym bez cienia sprzeciwu miałabym przez męża dostarczane na to finanse... czy by mi taka rola odpowiadała? I w sumie nie wiem. Na jakiś czas pewnie tak, ale na zawsze to chyba raczej nie. Zdecydowanie nie.

no i chciałabym mieć taki komfort psychiczny, że po urodzeniu dzieci mogłabym z nimi posiedzieć w domu do np 2 lat. ale to musiałby się stać cud chyba ;)

Autor:  serdunio [ pt sie 10, 2007 3:09 pm ]
Tytuł: 

Tessa pisze:
Bardzo optymistyczne zalozenie, jesli akurat facet nie jest milionerem.

wcale byc nei musi. wystarczy ze sie cos odklada.
ja akurat mam myslacego faceta ktory te sprawy ma poukladane w glowie i nie szalal nie wiadomo jak od poczatku tylko myslal ze kiedys moze byc roznie.

Tessa pisze:
Alez mnie wlasnie o te samowystarczalnosc(w razie potrzeby) chodzi.

w razie potrzeby znaczy sie na codzien u ciebie? bo przeciez chcesz byc samowystarczalna cale zycie. to cale zycie jest potrzeba?

Tessa pisze:
serdunio napisał:
nie, kochanie, dzisiaj to ja place...


A niby dlaczego nie Kompletnie nie rozumiem

a czego tu nie rozumiec? skoro jestesmy razem to i placimy razem. nie rozumiem czego tu masz nie rozumiec?


Tessa pisze:
to moja sprawa na co wydaje moje pieniadze

a widzisz, a dla mnie w malzenstwie to na co sie wydaje pieniadze to jest nasza sprawa akurat. ja nie mowie o drobiazgach. ale np. jak ja za swoje sobie chce kupic telewizor plazmowy bo mam akurat taka fanaberie a tymczasem siedzimy na kredytach to chyba cos nie tak? jakis priorytet i moze by tak uzgodnic z mezem?
kola pisze:
dla mnie to co uwazaja faceci nie jest tak oczywiste,

ja nawet nie wiem co sobie w danej sytuacji mysli kobieta... to co facet nawet nie bede probowala zgadywac :P

betka pisze:
Tessa napisał:
Ale nadal nie rozumiem, jak mozna inaczej zrozumiec powiedzenie faceta, ktory mowi, ze on czegos tam nie zrobi, bo to "babska robota"?


Ni i co z tego?? Mój mi tak powiedział a po trzech dniach było dokladnie odwrotnie.. Można tak w nieskończonosć

otoz wlasnie. oraz bardzo czesto sie zdarza ze moj maz mowi mi cos chcac sie ze mna podraznic, pozartowac :P to co mam mu do oczu skakac?


kola pisze:
ale jestesmy gatunkiem, w ktorym funkcjonuja osobniki zenskie i meskie, ktore dobieraja sie w pary, by nawzajem sie wspierac i uzupelniac. jak dla mnie natura jest madra, z jakichs powodow tak wymyslila, i ja nie zamierzam sie z nia klocic

ja tez nie.


mama pisze:
niech nas doceniaja za to że jestesmy kobietami

o to to.

Autor:  un-monday [ pt sie 10, 2007 5:11 pm ]
Tytuł: 

zacytowałam ostatni post serdunia w "Jak wytrzymać z mężczyzną" w Szajce , to może tam już piszmy, co? miejsmy trochę litości dla moderatorki i administratrów ;)

Właśnie się zaczęłam zastanawiać, czy Wam łbów nie poukręcać, ze zbytnie zejście z tematu. F. :wink:

Autor:  serdunio [ pt sie 10, 2007 6:55 pm ]
Tytuł: 

F pisze:
Właśnie się zaczęłam zastanawiać, czy Wam łbów nie poukręcać, ze zbytnie zejście z tematu. F.

a bo ja nie wem wlasnie jak to sie dzieje ze sie tak zbiega z tematu :roll:

Autor:  konopika [ sob sie 11, 2007 7:27 pm ]
Tytuł: 

bardzo dobrą grafikę ma "traktat", nieprawdaż?

Autor:  Legs [ sob sie 11, 2007 8:30 pm ]
Tytuł: 

w sensie tych obrazeczków w środku?

Trochę mam ambiwalentne uczucia co do nich. W zasadzie śmieszne, ale tak jakoś.. zbyt dosłownie potraktowane..

Autor:  chaber [ ndz sie 12, 2007 8:25 am ]
Tytuł: 

Mieliście rację, co do głodu. W trakcie czytania Traktatu cały czas musiałam coś jeść. :wink:

Autor:  Finetka [ ndz sie 12, 2007 3:56 pm ]
Tytuł: 

Legs pisze:
ale tak jakoś.. zbyt dosłownie potraktowane..

... szczególnie niektóre

Autor:  Dagcia [ wt sie 14, 2007 9:23 pm ]
Tytuł: 

Kochane! Wystarczy mieć tak jak ja ból i kilka antybiotyków zapisanych. Przestaje się jeść. Wcale się z tego nie cieszę, gdyż ja lubię jeść. A najlepsze sa czopki. Kicha się dalej niż się widzi. Nie ma umiaru.

Wybaczcie, ale się wcale z tego nie cieszę.

NIKOMU TEGO BÓLU NIE ŻYCZĘ. NAJGORSZEMU WROGOWI NIE ŻYCZĘ!!!

Strona 7 z 7 Strefa czasowa UTC+1godz.
Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group
http://www.phpbb.com/