Joanna Chmielewska Zone
http://chmielewska.pl/

Jak się nazywał...
http://chmielewska.pl/viewtopic.php?f=8&t=486
Strona 1 z 2

Autor:  Skoroszyt [ pn sie 10, 2009 11:53 am ]
Tytuł:  Jak się nazywał...

Witajcie!

Jestem dziennikarką i piszę właśnie artykuł o kryminałach. Jedna głowa to ciągle mało, mam nadzieję, że toś z Was będzie pamiętał to, co mnie z niej wyleciało.

W którejś z książek pani Joanny był policjant, który zmuszony był pojechać do Szwecji lub Danii. Wrócił zdenerwowany i niezadowolony, bo autochtony utrudniały śledztwo. Śledząc podejrzanego schował się za planem miasta i prawie natychmiast podbiegł jakiś przechodzień, by zapytać, czy się zgubił. Wymamrotał, że szuka poczty, byleby sie nachalny Samarytanin odczepił. Nie odczepił i zaprowadził policjanta na pocztę, uznając, że ten sobie sam nie poradzi. I ze śledzenia nici...

Czy ktoś z was pamięta, o jaką książkę chodzi i jak się nazywał nieszczęsny policjant?

Przesuwam do Pozostałych dla dorosłych :) Pumex

Autor:  Legs [ pn sie 10, 2009 12:16 pm ]
Tytuł:  Re: Jak się nazywał...

Zbieg okoliczności, policjant się nazywał Podporucznik Tadzio Jarzębski ;)

Autor:  chaber [ pn sie 10, 2009 12:18 pm ]
Tytuł:  Re: Jak się nazywał...

Wiem, ale nie powiem, Tutaj wszyscy są uzależnienie od Autorki, a uzależnienie chętnie się dzieli z innymi...... Proszę czytać, podaję kilka tytułów, we wszystkich nasza milicja jeździ do krajów skandynawskich albo ma z nimi kontakty - Upiorny legat, Krokodyl z Kraju Karoliny i Całe zdanie nieboszczyka. No dobrze, powiem - ta pierwsza. Ale proszę je przeczytać, są wspaniałe!

Autor:  Legs [ pn sie 10, 2009 12:34 pm ]
Tytuł:  Re: Jak się nazywał...

ejże? Legat? Głowę bym dała za Zbieg!

Autor:  chaber [ pn sie 10, 2009 12:38 pm ]
Tytuł:  Re: Jak się nazywał...

No jak szukali Jensa Jensena, Hansa Johanssona i Jensa Hansena, adresatów paczek z kołderkami, poduszek i niedźwiedzi....

Autor:  Legs [ pn sie 10, 2009 12:44 pm ]
Tytuł:  Re: Jak się nazywał...

racja!

Autor:  chaber [ pn sie 10, 2009 12:49 pm ]
Tytuł:  Re: Jak się nazywał...

Ale nazwiska nie podam, to już jest za dużo, jak na moją odporność.... Muszę zarazić Autorką! Muszę!!

Autor:  kola [ pn sie 10, 2009 12:59 pm ]
Tytuł:  Re: Jak się nazywał...

ej, ten podporucznik o ktorym mowa to byl w zbiegu okolicznosci, i pojechal z rozpaczy wyjasniac sprawe dwoch Chmielewskich... do Alicji w koncu trafil i tam jedna Chmielewska spotkal, ale nadal nie byl pewny ktora to jest, tesciowa czy synowa... Legs ma racje! przynajmniej o ile ja pamietam ;)

update:

sprawdzilam, jednak ten co to sie uzeral z potwornie zyczliwym tubylcem to byl w upiornym legacie, porucznik Wilczewski sie nazywal. a glowe bym dala za ten zbieg okolicznosci! #-o

Autor:  Skoroszyt [ pn sie 10, 2009 3:32 pm ]
Tytuł:  Re: Jak się nazywał...

Bardzo wam dziękuję!

Autorką zaraziłam się już dawno, ale teraz, po przeprowadzce za Bałtyk mam tylko połowę dawnej biblioteki. Sprawdziłam te książki, które z Polski zabrałam, ale upragnionego milicjanta jak nie było, tak nie było.

A milicjant potrzebny do porównania z bohaterami książek Mankella. Chodzi o porównanie polskich i skandynawskich kryminałów.

Ufff, jak cudownie, że istnieje internet i pasjonaci!

Dzięki, dzięki, dzięki!

Joannę Chmielewską spotkałam raz na lokalnej imprezie kulturalnej. Prosiła, by nie wykorzystywać zdjęcia z nia do uzyskiwania wizy i opowiedziała historię faceta, który otrzymał kilkakrotnie upragnione wizy pokazując swoje jedyne zdjęcie z królową angielską.

Porucznik Wilczewski... Zanotowałam.

Autor:  Anja [ pn sie 10, 2009 4:46 pm ]
Tytuł:  Re: Jak się nazywał...

TO CHYBA NIE BYŁY TWOJE "JEDYNE" DWA POSTY NA TYM FORUM, CO????
Zapraszamy do współforumowania :D
(duże litery były celowe!)

Autor:  Kai [ śr sie 12, 2009 12:13 pm ]
Tytuł:  Re: Jak się nazywał...

Na tym forum jest jeszcze parę ciekawych rzeczy... :> nooo ;)

Autor:  Skoroszyt [ śr sie 12, 2009 12:20 pm ]
Tytuł:  Re: Jak się nazywał...

Wiem, wiem, czytałam kilka wątków.
Gdybym ja ci miała 9 żyć, a nie jedno...
Wiecie, myślę, że gdybym miała wehikuł czasu, to nie musiałabym wędrować ani w przeszłość, ani w przyszłość. Używałabym go do rozciągania doby. Mogłabym napisać dwa artykuły, a nie jeden, zostać aktywnym forumowiczem dwóch fajnych forów, a jednego, przeczytać dziecku więcej, z mężem porozmawiac więcej, przeczytać więcej książek i jeszcze zagrać w Wiedźmina. Wehikułu używałabym do tego, żeby pospać 8 godzin,a potem wrócić do tego samego punktu doby i mieć dodatkowe godziny na życie...

Hmm, tylko czy wtedy nie zestarzałabym się dwa razy szybciej?

To może ja zostanę przy klasycznej wersji życia.

Autor:  Kanarek [ śr sie 12, 2009 12:28 pm ]
Tytuł:  Re: Jak się nazywał...

Mimo braku czasu i wehikułu zapraszamy na forum, to forum wciąga i uzależnia. :D

Autor:  Kai [ czw sie 13, 2009 8:57 am ]
Tytuł:  Re: Jak się nazywał...

Skoroszyt pisze:
Wiem, wiem, czytałam kilka wątków.
Gdybym ja ci miała 9 żyć, a nie jedno...

To byłabyś kotem. Całkiem miła alternatywa - prężne ciało, gładziutkie futerko, śliczne oczy... mrau. Nie pogardziłabym.


Skoroszyt pisze:
Wiecie, myślę, że gdybym miała wehikuł czasu, to nie musiałabym wędrować ani w przeszłość, ani w przyszłość. Używałabym go do rozciągania doby. Mogłabym napisać dwa artykuły, a nie jeden, zostać aktywnym forumowiczem dwóch fajnych forów, a jednego, przeczytać dziecku więcej, z mężem porozmawiac więcej, przeczytać więcej książek i jeszcze zagrać w Wiedźmina. Wehikułu używałabym do tego, żeby pospać 8 godzin,a potem wrócić do tego samego punktu doby i mieć dodatkowe godziny na życie.. .

To są tzw priorytety. Ostatnio zrezygnowałam z wielu spraw, aby właśnie być do dyspozycji dorastającego dziecka, pograć z ukochanym w Lineage, a że finansowo trochę ciaśniej? Trudno, po co mi kasa, kiedy czas spędzony na jej wydawaniu wiąże się dla mnie z poczuciem winy, że jeszcze nie siedzę przy kompie?

Skoroszyt pisze:
Hmm, tylko czy wtedy nie zestarzałabym się dwa razy szybciej?

To może ja zostanę przy klasycznej wersji życia.

O ile pamiętam, wszelkie wehikuły czasu działają na zasadzie zagięcia czasoprzestrzeni. Obiekt pozostaje i funkcjonuje we własnym rytmie, natomiast jest przenoszony przez kanały czasoprzestrzenne do innych alternatywnych wymiarów i rzeczywistości. Więc zestarzałabyś się o 30% szybciej, ponieważ dla Ciebie upływałoby 8 godzin, czyli 1/3 doby, a w Twojej rzeczywistości byłby to punkt o zerowym czasie trwania.

Autor:  Skoroszyt [ czw sie 13, 2009 9:55 am ]
Tytuł:  Re: Jak się nazywał...

Chylę czoła, że zrezygnowałeś z czegoś dla pobycia bliżej dziecka. Kilka dni temu robiłam wywiad z profesor zajmująca się psychologią rozwojową. Rozmawiałyśmy o wychowaniu dzieci utalentowanych, czyli właściwie dzieci w ogóle. Jej zdaniem wielu tatusiów myśli: "będę miał z nim lepszy kontakt, jak już będzie rozumniejsze, z dwunastolatkiem można już porozmawiać o piłce, a z czternastolatkiem o wyścigach". I może jedno dziecko na dziesięć wykazuje potem szczerą ochotę, by faktycznie o tej piłce pogadać. Bo niby z kimś? Emocjonalnie ten facet jest na skali bliskości gdzieś w okolicach zjedzonego wczoraj pomidora.

Mamy z synem rytuał porannego kierdaszenia się w łóżku na dzień dobry. Leżymy, gadamy, opowiadamy sny.
- Mama, a bóg żył już, jak na ziemi były dinozaury? - pyta mój sześciolatek.

Potem zupełnie się nie zgodził, że legendy o smokach wzięły się z istnienia dinozaurów.
- No co ty! Smoki mają inne gęby, kolce, zęby i rogi! Jak rogogon i norweski kolczasty.

Strona 1 z 2 Strefa czasowa UTC+1godz.
Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group
http://www.phpbb.com/