Posty bez odpowiedzi | Aktywne tematy Dzisiaj jest pt sie 18, 2017 12:23 am



Odpowiedz w temacie  [ Posty: 105 ]  Przejdź na stronę Poprzednia  1 ... 3, 4, 5, 6, 7  Następna
 Traktat o odchudzaniu 
Autor Wiadomość
Grupa trzymająca władzę
Awatar użytkownika

Rejestracja: sob sie 26, 2006 3:42 pm
Posty: 24905
Lokalizacja: Za Wielka Woda
Post 
Tessa pisze:
Nie jestem z kims, bo go potrzebuje(bo musi na mnie zarobic, albo, bo sobie nie dam sama rady), tylko dlatego, ze CHCE z nim byc, ze go kocham.
i dokladnie dlatego chce, zeby ktos byl ze mna, a nie, zebym mu za sprzataczke, czy kucharke sluzyla

jejuniu Tessa, u ciebie wszystko sie przeklada na kase lub uslugi wzajemne czy ki czort? no jesli tak to naprawde bardzo wspolczuje...

ja mowiac o potrzebowaniu siebie nawzajem mialam na mysli dokladnie to co cala reszta - chaberek i mama znaczy sie. ja akurat potrzebuje poczucia bezpieczenstwa ktore mi daje moj maz, on potrzebuje zeby ktos go wysluchal jak np wroci z pracy wnerwiony... nie wiem, no na kazdym jednym kroku. ze juz nie wspomne o relacji dzieci-my, bo to naturalne jest, one nas potrzebuja bo sa male bo jeszcze wiele nie wiedza, a my potrzebujemy ich - ich radosci, swiezego spojrzenia na wszystko... i tego zadziwienia swiatem...
malo tego, ja potrzebuje wiedziec ze gdzie s tam daleko chociazby jest ktos dla kogo jestem wazna (moj rodzice), oni potrzebuja nas i swoich wnukow (ostatnio wlasnie cos podejrzewam ze nawet wnukow bardziej niz nas... :) )...

nie wyobrazam sobie mojego zycia na zasadzie scislego rozrachunku ile ja tobie a ile ty mnie i ni du du w zadna strone!!!!


a tak poza wszystkim nie wyobrazam sobie jak mozna mowic ze sie kogos kocha ale nie potrzebuje??? :shock:

_________________
* * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * *
"zycie jest za krotkie by zyc byle jak..."
* * *
"Love is better than anger. Hope is better than fear. Optimism is better than despair. So let us be loving, hopeful and optimistic. And we’ll change the world."/Jack Layton/


śr sie 08, 2007 9:37 pm
Wyświetl profil WWW
Post 
serdunio pisze:
jejuniu Tessa, u ciebie wszystko sie przeklada na kase lub uslugi wzajemne czy ki czort? no jesli tak to naprawde bardzo wspolczuje...


:shock: :shock: :shock: A z czego to wnioskujesz? wyraznie napislam, ze wlasnie nie.

serdunio pisze:
a tak poza wszystkim nie wyobrazam sobie jak mozna mowic ze sie kogos kocha ale nie potrzebuje???


Dla mnie to roznica, zasadnicza. Nie musze z kims byc, tylko chce. Jesli juz, to bym to okreslila, jak mama: ze mi ta osoba jest potrzebna do zczescia.
Na pewno nie do poczucia bezpieczenstwa, czy jakiegokolwiek innego powodu. Ale ja bym tego nie nazwala potrzeba, to jest uczucie, dla mnie dwie rozne rzeczy.

Kola:
"bylas w poprzednim wcieleniu facetem? ze tak dokladnie wiesz co oni uwazaja"
Nie, ale watpie, zeby takie stwierdzenie bylo wyrazem szacunku...


czw sie 09, 2007 2:20 pm
Grupa trzymająca władzę
Awatar użytkownika

Rejestracja: sob sie 26, 2006 3:42 pm
Posty: 24905
Lokalizacja: Za Wielka Woda
Post 
Tessa pisze:
:shock: :shock: :shock: A z czego to wnioskujesz? wyraznie napislam, ze wlasnie nie.

Tessa pisze:
Nie jestem z kims, bo go potrzebuje(bo musi na mnie zarobic, albo, bo sobie nie dam sama rady), tylko dlatego, ze CHCE z nim byc, ze go kocham.
i dokladnie dlatego chce, zeby ktos byl ze mna, a nie, zebym mu za sprzataczke, czy kucharke sluzyla

potrzeba dla ciebie ma wymiar li i jedynie materialny. poza tym - na kazdym roku piszesz o tym ze wszystko musi byc po rowno, ile ty mnie tyle ja tobie, i tak dalej i tak dalej... ja bym tak nie mogla.


Tessa pisze:
serdunio pisze:
a tak poza wszystkim nie wyobrazam sobie jak mozna mowic ze sie kogos kocha ale nie potrzebuje???


Dla mnie to roznica, zasadnicza. Nie musze z kims byc, tylko chce. Jesli juz, to bym to okreslila, jak mama: ze mi ta osoba jest potrzebna do zczescia.
Na pewno nie do poczucia bezpieczenstwa, czy jakiegokolwiek innego powodu. Ale ja bym tego nie nazwala potrzeba, to jest uczucie, dla mnie dwie rozne rzeczy.

a dla mnie jedno sie z drugim wiaze i jedno z drugiego wynika.

_________________
* * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * *
"zycie jest za krotkie by zyc byle jak..."
* * *
"Love is better than anger. Hope is better than fear. Optimism is better than despair. So let us be loving, hopeful and optimistic. And we’ll change the world."/Jack Layton/


czw sie 09, 2007 2:53 pm
Wyświetl profil WWW
Post 
serdunio pisze:
potrzeba dla ciebie ma wymiar li i jedynie materialny



Absolutnie! Ale nie ma nic wspolnego z uczuciem. Dla mnie to dwie rozne sprawy. Milosc jest dla mnie bezinteresowna.
A potrzeba laczy sie zawsze z jaims interesem (tylko mi prosze nie wmawiac materializmu, bo mi nie o to chodzi).


serdunio pisze:
potrzeba dla ciebie ma wymiar li i jedynie materialny. poza tym - na kazdym roku piszesz o tym ze wszystko musi byc po rowno, ile ty mnie tyle ja tobie


A czy ja slowem o pieniadzach KIEDYKOLWIEK napisalam?
Chodzi mi o pomoc i o kompromisy. I wlasnie ZAWSZE zaznaczalam, ze wcale nie musi byc po rowno, ale jakies proporcje i granice musza byc zachowane. Widocznie niedokladnie czytalas, lub wylapywalas tylko te fragmenty, ktore ci do mojego wizerunku pasuja.
Co do materializmu(w odleglym tego slowa znaczeniu) pisalam tylko, ze nie potrafie sobie wyobrazic byc od mezczyzny(czy kogokolwiek) finansowo uzalezniona, pod tym wzgledem, jestem dokladnie, jak Chmielewska.
Jesli dla ciebie to materializm, to w bardzo przewrotnym tego slowa znaczeniu....


czw sie 09, 2007 3:34 pm
Grupa trzymająca władzę
Awatar użytkownika

Rejestracja: sob sie 26, 2006 3:42 pm
Posty: 24905
Lokalizacja: Za Wielka Woda
Post 
Tessa pisze:
Absolutnie!

absolutnie nie czy absolutnie tak? :)
tesso, ja staram sie czytac ze zrozumieniem, jakos mi zawsze to w zyciu wychodzilo... :)
jesli chodzi o milosc bezinteresowna w swej istocie i definicji , to zdaje sie ze taka milosc istnieje w pelni w dwoch przypadkach: milosc matki do dziecka, oraz Boga do ludzi. tzn jesli ktos w Boga w ogole wierzy. (nie wdawajmy sie w religie, mnie o fakt chodzi). to raz. dwa - co to dla Ciebie znaczy ? bo dla mnie to znaczy kochac kogos NIE OCZEKUJAC od niego niczego.
co do materializmu - nie mowie o pieniadzach tylko, ale na ten przyklad sytuacja: obydwoje jestescie zmeczeni, ty wracasz z pracy, on wraca z pracy, a w domu nie wiem no - dajmy na to gora naczyn, albo cos co ma byc zrobione jeszcze tego wieczora. a kolej wypada na niego. i co?

albo: tu akurat z mojego doswiadczenia ostatniego: ostatnimi czasy sie czesciej zdarzalo w weekendy ze to moj maz wstawal z dzieciakami a ja jeszcze godzinke sobie dosypialam. slowkiem sie nie odezwal, mimo ze on wstaje codziennie o 7 rano a ja jeszcze sobie dosypiam 30-40 minut. FAKT: ja wstaje w nocy do Synala (1-2 razy) bo moj maz zwyczajnie ma twardy sen i sie nie zbudzi. wiec ciagle mi sie wydaje ze to ja jestem bardziej zmeczona. ale wlasnie ze widzac jak jest zmeczony, wstalam w poniedzialek (wolny dzien byl) z dzieciakami o 6:30, mimo ze 3 razy w nocy wstawalam do grzdyli i nie wyspalam sie wcale - moj maz dospal sobie 2 godzinki, i dolaczyl do nas. a ja sie jeszcze cieszylam ze cos takiego moglam dla niego zrobic. o. .

co do uzaleznienia finansowego i tego czy sobie to mozna czy nie mozna wyobrazic- akurat tak jest ze sobie tego nie musze wyobrazac, tak sie stalo ze ja siedze w domu a moj maz pracuje i zarabia pieniadze. na moje konto wplywaja pieniazki na dzieciaki. moj maz od czasu do czasu pyta czy potrzebne mi sa jakies drobne pieniadze. jak cos kupuje to place karta kredytowa (na moje nazwisko ale maz placi :P ) ja nie rozumiem problemu naprawde... co innego jak kobieta kazda drobnostke musi uzgadniac z mezem, jak jest zalezna od jego pozwolenia badz tez nie. i z tym wszystkim za bluszcza sie w najmniejszym stopniu nie uwazam. kropka.

_________________
* * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * *
"zycie jest za krotkie by zyc byle jak..."
* * *
"Love is better than anger. Hope is better than fear. Optimism is better than despair. So let us be loving, hopeful and optimistic. And we’ll change the world."/Jack Layton/


czw sie 09, 2007 5:34 pm
Wyświetl profil WWW
Post 
Oczywiscie, ze absolutnie nie. Jesli czytasz uwaznie, to wynika to z mojej wypowiedzi. Mam wrazenie, ze w cytowanej przez ciebie mojej wypowiedzi pominelas NIE na poczatku zdania, inaczej nie bardzo rozumiem, skad ci sie wziela ta interpretacja, skoro pisze cos zupelnie odwrotnego.

Wlasnie dlatego, ze uwazam milosc za bezinteresowna, to nie wiaze sie dla mnie ona z zadnymi potrzebami.Kropka :wink:


Materializm kojarzy mi sie z finansami..znasz inna definicje?
ten przyklad z naczyniami jakos dla mnie nie ma nic wspolnego z materializmem :shock:
jesli na niego wypada kolejka, a oboje jestesmy padnici po tak samo wyczerpujacym dniu, to oczywiscie, ze nie tkne tego palcem.Pomijam fakt, ze mamy zmywarke, moze to zrobic na nastepny dzien: TO jest kompromis na ktory ide, wczesniej bym wymagala, zeby zrobil, co do niego nalezy.
Ale co to ma z materializmem do czynienia?

Co do uzaleznienia finansowego, pisalam o sobie, kazdy ma swoje nawyki , przyzwyczajenia i wyobrazenia. Nie mowie o sytuacji, kiedy sie jest np. chorym, czy ma male dzieci.
W innej sytuacji sobie nie wyobrazam i to jest moje zdanie(nie wymagam, zeby kazdy je popieral), ja bym sie z tym zle czula, bylam przez miesiac w takiej sytuacji, kiedy sie przeprowadzilam do mojego ex(na jego usilne prosby) i szukalam pracy i choc chcial mi przychylic nieba, bardzo duzo zarabial i nie wypomnialby mi, gdybym sobie zazyczyla gwiazdke z nieba, to czulam sie okropnie, nie mialo to z nim nic wspolnego, bo bardziej szczodrego faceta nigdy wczesniej, ani pozniej nie spotkalam, po prostu jestem tak wychowana, ze chce byc niezalezna i samodzielna.


czw sie 09, 2007 5:59 pm
Szajkowiec

Rejestracja: sob sie 26, 2006 3:28 pm
Posty: 7560
Post 
A jak ten facet po prostu wiecej zarabia i na przyklad kupujecie samochod albo jedziecie na wywczas z jego oszczednosci?

_________________
"Tread softly... because you tread on my dreams."


czw sie 09, 2007 6:03 pm
Wyświetl profil
Post 
Na wczasy zawsze jade za moje, ale to nie ma nic do rzeczy.

Moja ambicja jest nie zarabiac mniej, bo niby dlaczego? Dlaczego kobieta ma zarabiac mniej(ja nie mowie o jakis groszowych sprawach)?

Ale nie chodzi o rozliczanie co do grosza, nigdy tak nie robimy, w dodatku zaproszenia, czy prezenty, to zupelnie inna rzecz. Mnie chodzi o sam fakt i swiadomosc, ze sobie swietnie daje rade sama, ze jestem sam w stanie sie bez problemu utrzymac, ze jestem niezalezna. Bez tej swiadomosci nie potrafilabym spokojnie spac i czula sie fatalnie.

Chocby w sytuacji-odpukac, jak sie facetowi cos stanie i ja mialabym utrzymac rodzine.

A kto w sumie za co placi i ile, to kwestia indywidualnego dogadania.


czw sie 09, 2007 6:11 pm
Szajkowiec
Awatar użytkownika

Rejestracja: ndz kwie 29, 2007 5:56 pm
Posty: 15495
Lokalizacja: Wielkopolska
Post 
Tessa pisze:
Kola:
"bylas w poprzednim wcieleniu facetem? ze tak dokladnie wiesz co oni uwazaja"
Nie, ale watpie, zeby takie stwierdzenie bylo wyrazem szacunku...


stwierdzenie bylo tylko i wylacznie informacyjne :) skoro mowisz ze wiesz tak dokladnie co uwazaja faceci, to chcialam sie dowiedziec, jakie masz podstawy do takich stwierdzen ;)

_________________
Abonent niedostępny być może do odwołania.


czw sie 09, 2007 6:29 pm
Wyświetl profil
Szajkowiec

Rejestracja: sob sie 26, 2006 3:28 pm
Posty: 7560
Post 
Tessa pisze:
Moja ambicja jest nie zarabiac mniej, bo niby dlaczego? Dlaczego kobieta ma zarabiac mniej(ja nie mowie o jakis groszowych sprawach)?

Coz... ja zarabiam mniej. I wlosow sobie z tego powodu nie wyrywam. :)
Dla mnie priorytetem jest posiadanie pracy takiej, ktora lubie i w ktorej sie spelniam. Pieniadze oczywiscie tez sa wazne, ale nie bede sie dla nich zabijac i robic kariery za wszelka cene. Taki charakter.
Facet zarabia wiecej, bo to inna branza. Poza tym lubi sobie w domu cos podziubac (strony kleci i takie tam inne aplikacje) dla siebie. Potem z tego tez jakis zysk jest. Ze juz nie wspomne, ze ma smykalke do gieldy. ;-)

Niestety, albo i stety, faceci raczej zarabiaja wiecej. I dla mnie nie jest zadna ujma to, ze za czesc przyjemnosci (i nie tylko) placi sie z ich portfeli.

Kwestia samowystarczalnosci (w razie potrzeby) to inna sprawa. Bo zawsze mozna sobie czegos odmowic. Dla mnie to zaden problem.

_________________
"Tread softly... because you tread on my dreams."


czw sie 09, 2007 6:45 pm
Wyświetl profil
Szajkowiec
Awatar użytkownika

Rejestracja: ndz kwie 29, 2007 5:56 pm
Posty: 15495
Lokalizacja: Wielkopolska
Post 
Tessa, a co bedzie, jesli zakochasz sie smiertelnie i na zaboj i co tam jeszcze chcesz w facecie upiornie bogatym? ktory np juz nie pracuje bo nie musi, bo ma tyle kasy, ze ciezko zera policzyc?? ;)

_________________
Abonent niedostępny być może do odwołania.


czw sie 09, 2007 6:56 pm
Wyświetl profil
Szajkowiec
Awatar użytkownika

Rejestracja: sob sie 26, 2006 3:29 pm
Posty: 3238
Lokalizacja: Gdańsk
Post 
Dla mnie finanse to tez nie jakiś problem, nie ma moje, twoje... wszystko trafia na jedno konto a każde znas wydaje tyle ile potrzebuje i do głowy by żadnemu z nas nie przyszło rozgraniczać co za czyje. Raz on zarabia więcej, raz ja i zadne z tego powodu nie cierpi na bezsenność i nie miało by jakiejś traumy gdyby musiało nagla znaleźć się na utrzymaniu tego drugiego. Może także na tym polega prawdziwe bycie razem. Nie musimy podkreślać własnej niezalezności skoro zamierzamy do końca być razem.

_________________
Obrazek


czw sie 09, 2007 8:32 pm
Wyświetl profil
Szajkowiec
Awatar użytkownika

Rejestracja: ndz kwie 29, 2007 5:56 pm
Posty: 15495
Lokalizacja: Wielkopolska
Post 
mama pisze:
Nie musimy podkreślać własnej niezalezności skoro zamierzamy do końca być razem.


ladnie powiedziane =D>

_________________
Abonent niedostępny być może do odwołania.


czw sie 09, 2007 8:38 pm
Wyświetl profil
Grupa trzymająca władzę
Awatar użytkownika

Rejestracja: sob sie 26, 2006 3:42 pm
Posty: 24905
Lokalizacja: Za Wielka Woda
Post 
mama pisze:
Nie musimy podkreślać własnej niezalezności skoro zamierzamy do końca być razem.

i ja sie podpisuje pod tym zdaniem Mamy. jak rowniez i pod cala jej ostatnia wypowiedzia.


Tessa pisze:
Moja ambicja jest nie zarabiac mniej, bo niby dlaczego? Dlaczego kobieta ma zarabiac mniej

a dlaczego nie ma? jesli akruat facet jest lepszy na danym stanowisku??? nic za wszelka cene. troszke to jak naciagany feminizm mi wyglada. ale sie pewnie znowu myle bo nie umiem czytac ze zrozumieniem... ?
Tessa pisze:
Chocby w sytuacji-odpukac, jak sie facetowi cos stanie i ja mialabym utrzymac rodzine.

po ta sa ubezpieczenia. rozmaite.
Tessa pisze:
A kto w sumie za co placi i ile, to kwestia indywidualnego dogadania.

wybacz tessa,ale dla mnie to akurat smieszne jest. tak sobie mozna zyc moim zdaniem jak sie z kims spotyka a nie jesli sie z kims zyje. no ja sobie akurat w malzenstwie nie wyobrazam takiego "moje twoje". jest nasze i tyle. no nie wyobrazam sobie isc do restauracji i po obiedzie zebym ja np. powiedziala: nie, kochanie, dzisiaj to ja place... :?

_________________
* * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * *
"zycie jest za krotkie by zyc byle jak..."
* * *
"Love is better than anger. Hope is better than fear. Optimism is better than despair. So let us be loving, hopeful and optimistic. And we’ll change the world."/Jack Layton/


czw sie 09, 2007 10:34 pm
Wyświetl profil WWW
Post 
kola pisze:
Tessa, a co bedzie, jesli zakochasz sie smiertelnie i na zaboj i co tam jeszcze chcesz w facecie upiornie bogatym



Bylam!. No nie az tak, zeby nie pracowal, ale i tak robil, to co uwielbia.
I co?- nic, nie mialo to dla mnie znaczenia, bylo oczywiste, ze tez pracuje(choc on chcial, zebym przestala).
Nie wyobrazam sobie zycia bez pracy, jakakolwiek by ona nie byla. Pewnie, z jabym miala mase kasy, to robilabym tylko i wylaczne, to na co mam ochote, ale i tak z pracy bym nie zrezygnowala.



kola pisze:
skoro mowisz ze wiesz tak dokladnie co uwazaja faceci


Podaj mi prosze jakoakolwiek inna interpretacje tego stwierdzenia...przeciez to tak oczywiste, ze nia ma tu nad czym dyskutowac.


serdunio pisze:
nie, kochanie, dzisiaj to ja place...


A niby dlaczego nie :shock: Kompletnie nie rozumiem #-o


"no ja sobie akurat w malzenstwie nie wyobrazam takiego "moje twoje". jest nasze"

dopoki nie chodzi o model: nasze: ty zarabiasz, ja wydaje (lub odwrotnie) , to sie pod tym podpise.
Na wszystkie wydadki (czynsz, oplaty, jedzenie, wspolne wyjazdy) mamy wspolne konto, ale oprocz tego kazde z nas ma swoje, na wlasne wydatki i przyjemnosci i tak zostanie, to moja sprawa na co wydaje moje pieniadze, taki ukld jest wg. mnie najzdrowszy.
Nie wypobazam sobie np takiej sytuacji, ze chce kupic Krzyskowi prezent, a on jeszcze, zanim go dostanie zobaczy na wyciagu z konta...jakos bez sensu.


serdunio pisze:
po ta sa ubezpieczenia. rozmaite.



Bardzo optymistyczne zalozenie, jesli akurat facet nie jest milionerem.


agnes pisze:
Niestety, albo i stety, faceci raczej zarabiaja wiecej

No niestyety i nadal tak bedzie, jesli nic z tym nie zrobimy. Nie rozumiem, dlaczego jesli sie pracuje na tym samym stanowisku i wnosi dokladnie tyle pracy, zarabia sie, jako kobieta mnie.
Oczywiscie pomijam porownania osob, na roznych stanowiskach i w roznych branzach, wiadomo, ze to nie ma sensu. Piszac, ze mam ambicje zarbiac, tyle samo co facet, mam na mysli faceta na tym ssamym stanowisku, co ja.


agnes pisze:
Kwestia samowystarczalnosci (w razie potrzeby) to inna sprawa. Bo zawsze mozna sobie czegos odmowic. Dla mnie to zaden problem.


Alez mnie wlasnie o te samowystarczalnosc(w razie potrzeby) chodzi.


pt sie 10, 2007 9:16 am
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Odpowiedz w temacie   [ Posty: 105 ]  Przejdź na stronę Poprzednia  1 ... 3, 4, 5, 6, 7  Następna

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość


Nie możesz tworzyć nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów

Szukaj:
Przejdź do:  
cron
Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group.
Designed by STSoftware for PTF. sem pozycjonowanie stron seo phpbb3 styles